Wszyscy jesteśmy częścią jednej układanki. Nie ma osobnej codzienności dla tych, którzy są stąd i osobnej dla tych, którzy tu przyjechali. Codzienność to nie gotowy produkt – codziennie składamy ją od nowa. Budujmy naszą rzeczywistość wspólnie, tak, żeby wszystkim nam było po prostu (razem) lepiej!
Obejrzyj spot
Poznaj historie Sary i Maycona, Ignacego i Moyo, Kasi i Jose oraz Doroty i Mariny. To osoby, które mimo różnego pochodzenia wspólnie kroczą przez życie i są dla siebie niezastąpionymi towarzyszami i towarzyszkami w codzienności.
CODZIENNOŚĆ MA WIELE CZĘŚCI
Rodzina, praca, szkoła, trochę rachunków, trochę śmiechu, trochę korków, tu awaria windy, tam pomocny sąsiad, a czasem ktoś, kto odbierze telefon, gdy jest potrzebny.
Codzienność tworzą ludzie. Różni. Tacy, którzy są tu od urodzenia i ci, którzy przyjechali. Tacy, którzy znają wszystkie skróty przez osiedle i ci, którzy dopiero uczą się, że „zaraz” może znaczyć naprawdę wiele różnych rzeczy.
Wszyscy jesteśmy częścią tej samej układanki. Bo nie ma osobnej codzienności dla tych, którzy są „stąd” i dla tych, którzy przyjechali. Jest jedna wspólna codzienność, tworzona przez nasze decyzje, rozmowy, przyjaźnie, troskę, obecność i gotowość do bycia obok siebie.
Możemy ją budować na otwartości, współpracy i prostym założeniu, że drugi człowiek nie stanowi problemu. Może być naszym sąsiadem, koleżanką z pracy, przyjacielem naszego dziecka, osobą, której potrzebujemy i która potrzebuje nas.
Ale możemy też wybrać nieufność, dystans i zamykanie się w swoich małych światach. Wtedy wspólne życie stanie się trudniejsze. Mniej bezpieczne. Mniej stabilne. Mniej nasze.
Codziennie decydujemy, co chcemy wnieść do wspólnego życia: życzliwość czy niechęć, rozmowę czy dystans, ciekawość czy zamknięcie. To nie zawsze są wielkie gesty. Czasem to proste „dzień dobry”, pomoc w zrozumieniu pisma ze szkoły, wspólna kawa, uczciwa współpraca albo uznanie, że ktoś z innym akcentem może być po prostu naszym sąsiadem, znajomą, przyjacielem, częścią naszego „my”.

POLICZMY SIĘ!
Codzienność budujemy razem. Zbudujmy taką, w której będzie nam wszystkim dobrze.
Dopisz się, jeśli chcesz Polski, w której ludzie traktują się z szacunkiem, czują się bezpiecznie i każdy ma swoje miejsce.
POZNAJ BOHATERÓW I BOHATERKI NASZEJ KAMPANII:

Sara i Maycon
Są razem od dwudziestu lat. Ona pochodzi z Polski, on z Brazylii. Jako dwudziestokilkulatkowie przylecieli do Anglii do pracy. Spotkali się w barze, w którym Sara była kelnerką, a Maycon jej menedżerem.
Kiedy Sara wróciła do Polski, oznajmiła rodzicom, że wychodzi za mąż, a jej ukochany przyleci do niej za kilka miesięcy. Zanim wzięli ślub, musieli przetrwać pół roku rozłąki. Pisali wtedy do siebie listy i planowali wspólne życie na Wyspach.
Los miał jednak dla nich inny plan. Maycon znalazł w Polsce pracę w handlu z Ameryką Południową. Zostali więc tutaj i zaczęli budować swoją codzienność.
Dziś w ich domu pod Lublinem przeplatają się trzy języki: polski, angielski i portugalski. Wszystkimi posługuje się także trójka ich dzieci. Choć swoje życie ułożyli w Polsce, regularnie odwiedzają swój drugi dom – Brazylię, gdzie mieszka rodzina Maycona.
Nie zawsze jest to łatwe. Urzędowe procedury potrafią utrudniać pobyty Brazylijczyków w Polsce i ciągnąć się latami. Sara i Maycon wiedzą jednak, że bliskość nie mieści się w granicach jednego kraju ani jednego języka. Bo rodzinę, dom i codzienność buduje się razem lepiej.
Ignacy i Moyo
Poznali się w szkole, gdzie Moyo uczy angielskiego. Ignacy najbardziej lubi w Moyo to, że z nim nauka nigdy nie jest nudna. Zwykłe 45 minut potrafią spędzić na rozmowie, zabawie, a nawet grze w piłkę – oczywiście in English.
Kiedy Moyo chodził do szkoły w Zimbabwe, otaczali go nauczyciele, którzy byli cierpliwi, autentyczni i podchodzili do drugiego człowieka z życzliwością. Dziś sam przekazuje to podejście dalej. Traktuje młodych ludzi poważnie, słucha ich i stara się zrozumieć ich punkt widzenia.
Moyo mówi, że o Polsce często dowiaduje się od uczniów więcej niż z książek. Rozmawiają o codzienności, różnicach i tym, co ich ciekawi. Takie dyskusje odrywają młodych od ekranów, pomagają im szlifować angielski i budują atmosferę szczerości, która dla Moyo jest najważniejsza.
On opowiada im z kolei o swoim dzieciństwie i o tym, jak wyglądała jego szkoła w Afryce. Dzięki temu uczniowie odkrywają, że ludzie mogą dorastać w bardzo różnych warunkach, a mimo to znaleźć wspólny język. Polska jest dziś także domem Moyo, a każda lekcja staje się okazją, żeby poznawać się nawzajem.
Bo nawet relacja nauczyciela i ucznia może uczyć otwartości, zaufania i budowania wspólnego „my”. A kiedy naprawdę się słuchamy i uczymy się od siebie, wszystkim żyje się razem lepiej.


Kasia i Jose
Znają się od czterech lat. On przyjechał do Polski z El Alto w Boliwii, ona urodziła się w Warszawie. Kasia i Jose to dwie osoby, które zarażają tak pozytywną energią, że śmiech towarzyszy im wszędzie, gdzie się pojawią.
Pracują razem, przyjaźnią się i wspólnie budują swoją codzienność. Wszystko zaczęło się od gotowania w garażu bez światła. Przygotowywali tam tacos, causa limeña i słynne boliwijskie pacumutu na warsztaty kulinarne z dzieciakami z warszawskiej Pragi.
Z garażu przenieśli się do Centrum Wielokulturowego, gdzie mają już porządną kuchnię i dalej gotują dla stale powiększającej się społeczności. Talerz po talerzu, garnek za garnkiem, widelec po widelcu zamieniają niechęć w życzliwość, dystans w bliskość, a smutek w radość.
A co robią, kiedy nie pracują? Urządzają muzyczne jam sessions, piją wino i razem chodzą na siłownię. Kasia śmieje się, że Jose jest jej trenerem personalnym. Na trzydzieste urodziny dostał w prezencie maszynę do karaoke i od tamtej pory ich życie przypomina niekończącą się balladę.
Jeżeli ktokolwiek rozumie znaczenie słów „razem lepiej”, to właśnie oni.
Dorota i Marina
Przyjaźnią się od ponad dziesięciu lat. Marina jest działaczką społeczną i autorką książki „Dzieci z dworca Brześć”. Od lat wspiera osoby z doświadczeniem uchodźczym. Dorota Sumińska jest lekarką weterynarii, pisarką i jedną z najbardziej rozpoznawalnych obrończyń praw zwierząt w Polsce.
Poznały się, kiedy Marina próbowała sprzedać marionetki uszyte przez swoje podopieczne z Czeczenii. Dorota wysłuchała jej historii, spojrzała na lalki i kupiła wszystkie. Tak zaczęła się przyjaźń, w której od samego początku słowa szybko zamieniały się w czyny.
Podobnie było z weganizmem. Kiedy Dorota wytłumaczyła Marinie, dlaczego jedzenie mięsa jest szkodliwe dla środowiska i nieetyczne wobec zwierząt, Marina od razu zrozumiała, o co chodzi. Bez długich rozważań zadeklarowała, że przechodzi na weganizm. Bo kiedy widzi, że można zrobić coś dobrego, po prostu zaczyna działać.
Nie spotykają się często. Obie są wiecznie zajęte: jedna działalnością prozwierzęcą, druga proludzką. Mimo to wspierają się w swoich akcjach, pomagają sobie i wiedzą, że zawsze mogą na siebie liczyć.
Łączy je przekonanie, że żadna krzywda nie jest obojętna, a świata nie zmienia się w pojedynkę. Dlatego działają – każda na swoim polu, ale w imię tej samej idei: żeby wszystkim żyło się razem lepiej.

ZOBACZ, JAK WYGLĄDAŁA PRACA NA PLANIE ZDJĘCIOWYM
O KAMPANII
“Razem lepiej” to ogólnopolska kampania społeczna, która pokazuje, że różnorodność jest częścią naszej wspólnej codzienności — w szkołach, miejscach pracy, sąsiedztwach, rodzinach i lokalnych społecznościach. Chcemy odchodzić od języka lęku, kryzysu i podziału na „nas” i na „nich”, a zamiast tego wzmacniać opowieść opartą na solidarności, wzajemnym szacunku i odpowiedzialności za wspólne życie.
Kampanię tworzy grupa organizacji pozarządowych działających na rzecz praw człowieka i integracji społecznej, w tym: Amnesty International, Grupa Granica, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Klub Inteligencji Katolickiej, Polskie Forum Migracyjne, Fundacja Ocalenie, Nomada, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Kuchnia Konfliktu. Fundacja Polistratos, Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, Konsorcjum Migracyjne i Fundacja Widzialne.
Kampanię współfinansuje Fundacja im. Stefana Batorego.


